piątek, 16 czerwca 2017

Aupair life in Norway.

Do tego wpisu zbierałam się długo.  Jak to ugryźć, żeby napisać prawdę i nikogo nie obrazić...


18 wrzesień 2016 roku. Siedzę na lotnisku w Wilnie czekając na swój lot. Na ekranie widnieje napis "Oslas" (lit. Oslo). Staram się nie bać, chociaż wiem, że to nie wyjazd do Anglii, gdzie kogoś znałam. Miałam jechać do kraju, w którym nigdy nie byłam. Do ludzi, których poznałam przez Internet. Wszystko wyglądało OK, ale pewne obawy były. Powtarzałam sobie: Przecież jesteś dorosła, wiesz co robić w razie czego.
Na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne. Poza tym, że miałam pracować dla Niemców, którzy twierdzili, że znajomość niemieckiego jest nieważna, bo dziewczynka mówi po norwesku (3,5roku). Okazało się inaczej. Próbowałam przekonać tamtą kobietę, że chciałabym poznać rodzinę norweską. Ona wmawiała mi, że to jest inna kultura, że nie powinnam myśleć o mieszkaniu z Norwegami. Jestem zbyt uparta i muszę wszystko sprawdzić na własnej skórze. Dlatego przygoda u Niemców skończyła się po 2tygodniach.
Po powrocie postanowiłam spróbować w kraju, z którego pochodzi mój ex - Łotwa. Dostałam zaproszenie na intervju w firmie ECOlines na stanowisko stewardessa. Później pojechałam na szkolenie i dostałam umowę próbną. Po 3tygodniach z 6 wybranych osób tylko 2 dostały dalsze umowy (Litwinki). Tak bywa. To musiał być znak, bo kilka tygodni później zerwaliśmy ostatecznie, chociaż tak naprawdę zerwaliśmy wcześniej.
Wtedy postanowiłam spróbować jeszcze raz w Norwegii. Wszystko wyglądało idealnie. A tak naprawdę wmawiałam sobie, bo dzieciaki były kochane, a ojciec i babcia mili. Problem był w kobiecie. Próbowałam zaciskać zęby i wmawiać sobie, że to tylko moje głupie myśli, bo przecież trzeba żyć ze wszystkimi, a ona jest miła (każdy jest miły inaczej). Naprawdę nie chciałam przyznać, że Niemka miała rację i idealne życie miałam właśnie u nich.
Nieważne jak dużo ktoś oferuje i w jak pięknym miejscu mieszka. Każdy chce czegoś innego. Ostatecznie druga norweska  przygoda skończyła się po nieporozumieniu z kursem językowym (zmiana poziomu), a potem Norweżka zaczęła odwracać pewne sytuacje. Co było dla mnie przykre. Ale jestem zbyt dobrze wychowana, żeby na nią nakrzyczeć, więc po prostu się poddałam. Nadal jestem w szoku, że istnieją ludzie, którzy muszą wiedzieć wszystko o wszystkich (nawet to co ich nie dotyczy).
Planowałam trzecią wyprawę, ponieważ składałam mnóstwo CV i dostałam kilka telefonów, ale dostałam też inną propozycję (może nie tak dobrze płatną jak w Norwegii, ale bardziej wartościową dla mnie). Ważna jest dla mnie nauka języków, ale nie chcę wyjeżdżać za wszelką cenę, więc 3 i niezależna wyprawa do Norwegii musi poczekać (jeśli w ogóle będzie).


Przygoda Aupair to fajna sprawa, ale co kraj to obyczaj. To, co wydaje się najbardziej podobne okazuje się bardzo różne. Chyba już czas napisać maila do Niemki, z przeprosinami... Bałam się tego ale muszę tak zrobić.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz