środa, 5 kwietnia 2017

Last month in Norway


Zacznę od tego że padł mi komputer i nie mogłam nic pisać, ale troszkę mnie... olśnilo! Po co mi komputer do pisania bloga kiedy mam dobrego smartfona!? (Tylko przepraszam za błędy)
Czas mija bardzo szybko. W Norwegii chciałam odnaleźć spokój i równowagę. Na raz próbuję. Do wszystkiego potrzebny jest czas (niezależnie od wieku). Czy rozczarowalam się Norwegia? Jest jak wszędzie, ale ja wiem że mam dużo szczęścia. Tylko zawsze człowiek chce więcej. Taka już nasza natura. Jak każdy wyjeżdżajacy za granicę przeżywam dobre i złe chwile. Nikt nie mówił że życie to sielanka. A po tylu złych momentach chcemy w końcu odpocząć, a dalej musimy stawić czoła kolejnym wyzwaniom. Albo ja mam za dobre serce...



Bardzo szybko przystosowuje się do miejsc i w pewien sposób dostosowuje miejsce do siebie. Tzn. szukam jak najwięcej pozytywnych cech (łącznie z przestawianiem mebli - ile razy moja prywatna rodzina miała mnie dosyć, "znowu coś przestawiłas?)



Podsumowując ostatni miesiąc:
1. Mogłam spędzić ferie zimowe z norweska rodziną w górach (Beitostølen). Hytta zbudowana w stylu bałtyckim (sami Norwegowie potwierdzili że to styl lotewski. Kiedy przyjechaliśmy padał śnieg i nie spodziewałam się że następnego dnia mogę ujrzeć taki ładny widok. Tam pierwszy raz w życiu mogłam spróbować jazdy na biegówkach. Dla takich pozytywnych komentarzy warto było się trochę wysilać. Okazuje się że nie tylko Norwegowie rodzą się z nartami na nogach!




2. Wolny czas wypełniają mi głównie wycieczki rowerowe, czytanie książek i nauka (gdzie tylko mogę rozmawiam po norwesku, a przynajmniej próbuję.


3. Staram się doceniać każdy moment spędzony tutaj.
4. Za czym tęsknię? *Za pracą którą wykonywalam wcześniej. Za niezależnoscia w niej.
5. Czego mi brakuje? *Energii, która rozpierdala mnie jeszcze do niedawna. *Za ludźmi, którzy otaczali mnie przez lata.
W słabszych momentach patrzę na listę powodów, dla których tu jestem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz